Kto się boi HFT? | LifeWays | world famous money ideas

Kto się boi HFT?

High Frequency Trading (HFT) oznacza zawieranie transakcji giełdowych z bardzo wysoką częstotliwością. Ta wysoka częstotliwość może okazać się dla indywidualnego klienta biura maklerskiego wręcz niewyobrażalnie duża. Co za tym idzie, również okres utrzymywania w portfelu inwestycyjnym zakupionych w ramach HFT instrumentów finansowych zdecydowanie odbiega od analogicznego parametru u inwestorów indywidualnych. Jest niezwykle krótki.

HFT polega na wykorzystaniu najszybszych komputerów. Piszący algorytmy matematycy i statystycy tworzą oprogramowanie dokonujące transakcji na giełdzie bez udziału czynnika ludzkiego. Podstawową bazą do tych algorytmów nie są dane makroekonomiczne, czy cykle koniunkturalne w gospodarce, ale zachowanie cen poszczególnych instrumentów finansowych. Nawet jeśli te ceny są mocno oderwane od rzeczywistej ekonomicznej wartości praw do określonego rodzaju majątku. W HFT najważniejsze jest wykorzystanie krótkoterminowych trendów przewagi popytu lub podaży i uprzedzenie konkurencji. A walka idzie już o tysięczne, a nawet milionowe części sekundy. W takiej sytuacji instrumentom finansowym, które wykorzystuje się przy HFT stawia się jedno podstawowe wymaganie – obrót nimi musi być bardzo płynny, tj. skala wymiany giełdowej danym walorem musi być odpowiednio duża.

Taki sposób handlowania instrumentami finansowymi oznacza raczej dążenie do perfekcji w samym zawieraniu transakcji (chodzi o szybkość reakcji) niż odpowiednim doborze instrumentów finansowych ze względu na rzeczywistą wartość praw, jakie zapewniają one ich posiadaczowi. Jednak szacuje się, że na największych giełdach HFT generuje już większość obrotu. Ku radości samych giełd, które osiągają większe zyski z opłat giełdowych oraz opłat za udostępnienie specjalnych superszybkich łączy dla podmiotów stosujących HFT.

Jednak jest i ciemna strona takiego stanu rzeczy. Najlepiej obrazują to wydarzenia z 6 maja 2010 r. na nowojorskiej giełdzie. Przed godz. 15.00 tego dnia rozpoczął się, trwający zaledwie kilka minut, bardzo silny ruch cen akcji największych spółek w dół. Indeks Dow Jones stracił w tak krótkim czasie ok. 900 pkt. (9 proc.), co było największym dziennym spadkiem w historii tego indeksu. Jednak już 15 minut później większość kursów wróciła do poziomów przed tak gwałtowną wyprzedażą. To wydarzenie nazwano Flash Crash, a jego przyczyną było właśnie zadziałanie jednocześnie wielu systemów HFT. Te systemy zadziałały tego dnia wyjątkowo zgodnie co do momentu zawierania transakcji i kierunku (podaż/popyt). Flash Crash jest od tej pory sztandarowym przykładem zagrożenia, jakie stanowi HFT dla normalnego funkcjonowania giełd papierów wartościowych. Mimo to niewiele wskazuje na szanse delegalizacji takich systemów inwestycyjnych, ponieważ przynoszą one spore korzyści i giełdom, i wielkim instytucjom finansowym, które zainwestowały duże pieniądze w HFT.

Czy HFT zagraża długoterminowym strategiom inwestycyjnym i portfelom inwestorów powierzającym swoje kapitały funduszom inwestycyjnym? Wiele wskazuje na minimalny negatywny wpływ takich systemów zawierania transakcji na wyniki inwestycji długoterminowych inwestorów, nawet gdyby zdarzenia typu Flash Crash miały się jeszcze powtarzać. Jednak warunkiem minimalizacji negatywnego wpływu jest konsekwentne trzymanie się kilku podstawowych zasad długoterminowego inwestowania:
• opieranie się na danych makroekonomicznych, cyklach koniunkturalnych i długoterminowych trendach giełdowych a nie na krótkotrwałych impulsach w notowaniach akcji, czy indeksów giełdowych;
• odpowiednio duża dywersyfikacja portfela na poziomie instrumentów alokowanych do funduszu inwestycyjnego;
• wysoki poziom dywersyfikacji portfela na poziomie wyboru poszczególnych funduszy inwestycyjnych, zróżnicowanie geograficzne, różnorodność giełd, na których notowane są instrumenty finansowe;
• dywersyfikacja rodzajów instrumentów finansowych w portfelu (instrumenty dłużne, udziałowe, hybrydowe, inne).

Wszystkie te czynniki powodują znaczące zmniejszenie ryzyka inwestycyjnego w dłuższym okresie. Wprawdzie stanowi to również pewien element ograniczający zyski, tym niemniej warto poświęcić nieco potencjału krótkoterminowego zysku, aby w dłuższym terminie odnieść korzyści z sukcesywnego powiększania kapitału przy unikaniu poważniejszych strat jednostkowych. Wówczas i HFT, i Flash Crash nie będą straszne nawet dla mniej wprawnych inwestorów.

Alfred Adamiec

Główny Ekonomista LifeWays